Obserwatorzy

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Piast Gliwice po rundzie jesiennej 2016/2017

Piast Gliwice ma za sobą ciężką rundę, pełną zawirowań personalnych, trenerskich itp. Po letnim trzęsieniu ziemi czyli odejściu  Latala, odpadnięciu  z europejskich pucharów i na koniec powrotu czeskiego szkoleniowca zrobiło z drużyny z czołówki, zespół który walczy o utrzymanie, a w dodatku gra futbol nudny jak flaki z olejem.


Plus jesieni : gliwicka ekipa w 20 meczach 5 razy zwyciężyła do tego 7 razy zremisowała oraz 8-krotnie doznała porażki, patrząc pod kątem potencjału drużyny jej wynik sportowy według mnie jest adekwatny to jej maksymalnych możliwości. To co działo się w zeszłym sezonie było majstersztykiem szkoleniowca czeskiego oraz kilku wypożyczonych zawodników, których udało się pozyskać tylko dzięki kontaktom Latala. Jeśli chodzi o postawę drużyny na plus można zapisać formę Jakuba Szmatuły, który utrzymuje stabilny dobry poziom i nie raz chronił Piastunki przed utrata bramek. 


Minus jesieni : w porównaniu do zeszłego sezonu wszyscy zawodnicy prezentują się o klasę gorzej niż w zeszłym sezonie, jednak moją szczególną uwagę zwróciła postawa napastników gliwickiego klubu. W kadrze zespołu widnieją nazwiska 3 napastników : Josip  Barisić, Sebastian Musiolik oraz Sandro Gotal. Musiolik w maju skończy 21 lat , w swojej karierze zagrał 5 meczy w ekstraklasie więc do niego pretensji jak na razie  mieć nie można. Natomiast patrząc na Austriaka Gotala, który przyszedł w przerwie letniej i od tamtej pory rozegrał 4 mecze łącznie na boisku przebywając przez oszałamiającą liczbę 87 minut w tym czasie zdobył 1 bramkę i już na wiosnę nie zobaczymy go na polskich murawach. Josip Barisić od dłuższego czasu jest cieniem samego siebie i chociaż ma on doświadczenie na ekstraklasowych boiskach to już od dłuższego czasu nie robi tego czego się od niego wymaga czyli nie zdobywa bramek.


Ogólne wrażenie : według mnie cała nadzieja w Radoslavie Latalu i jego zdolnościach do pracy z ta grupą ludzi, ponieważ bądź co bądź są to głównie piłkarze których on sobie ściągnął. Jeśli uda mu się wykrzesać z nich chociaż połowę tego co w zeszłym sezonie drużyna pójdzie w górę, jeżeli nie to niestety Piasta czeka ciężką walka o utrzymanie.


Prognoza na wiosnę : moim okiem na wiosnę śląska drużyna skończy swoje zmagania na miejscach 9-11.




poniedziałek, 16 stycznia 2017

Cracovia Kraków po jesieni 2016/2017

Dziś lecimy z kolejna obiektywną oceną następnego w mojej kolejności klubu, dziś na świeczniku Cracovia Kraków. Zespół w zeszłym sezonie prezentował stabilna, dobrą formę, posiadał w swoich szeregach liderów takich jak między innymi Marcin Budziński czy Erik Jendrisek, którzy ciągnęli zespół w górę tabeli. Sezon 2016/2017 to jak  dotychczas pasmo niepowodzeń od kompromitacji w europucharach z pasterzami z Mołdawii - Shkendija, kończąc na ostatnim bezpiecznym miejscu po rundzie jesiennym w Ekstraklasie.


Plus jesieni : ciężko szukać plusów w drużynie, która w zeszłym sezonie plasowała się w czołówce, a teraz błądzi na 14 miejscu. Jedyny plus jaki widzę to zmiana zachowania u Janusza Filipiaka. Tak, tak dobrze czytacie, mam na myśli prezesa Cracovii. Po słabej rundzie swojej ekipy nie zwolnił on szkoleniowca, wytrzymał presje, nie jako odpłacił się trenerowi Zielińskiemu za sukces w ubiegłym sezonie nagradzając go teraz zaufaniem jakie mu okazał. W światowym futbolu to normalne, jednak u nas, a szczególnie u niektórych właścicieli klubów to naprawdę niespotykane.


Minus jesieni : postawa drużyny na wyjazdach. Naprawdę wynik na wyjazdach krakowskiego zespołu, który przedstawia się : 0-6-4 jest kompromitujący i jednocześnie zdumiewający. Dziwne jest to, że drużyna z takim potencjałem ludzkim przez pół roku nie potrafi wygrać meczu poza Krakowem. Nie ma drugiej drużyny w stawce, która nie wygrałaby chociaż jednego (!!!) meczu wyjazdowego.



Ogólne wrażenie: od patrzenia krakowskich kopaczy tej jesieni bolały oczy. W sumie można stwierdzić, że bolały oczy i zęby, jedyna nadzieja w tym, że na wiosnę Cracovia zmaże plamę z jesieni i zacznie piąć się w górę tabeli.


Prognoza na wiosnę : według mnie Zieliński w trakcie zimy "ogarnie" zespół i Cracovia bez problemu zakwalifikuje się do grupy mistrzowskiej kończąc sezon na miejscu 6-8.

czwartek, 5 stycznia 2017

Górnik Łęczna po jesieni 2016/2017

Witam was w moim drugim już podsumowaniu dokonań  kolejnego zespołu z naszej pięknej Ekstraklasy, dziś wezmę pod lupę Górnik Łęczna. Klubem tym przez minioną rundę trapiły problemy wszelakiej maści zaczynając od sportowych, a kończąc na trenerskich. Zespół prowadziło w sumie 3 szkoleniowców: Andrzej Rybarski prowadził zespól do 17 kolejki, Sławomir Nazaruk jako tymczasowy szkoleniowiec był trenerem przez 2 kolejki, a w ostatniej serii gier jako opiekun zespołu zadebiutował Franciszek Smuda. Rotacja na stołku trenera jasno wskazuje, że wyniki sportowe uzyskiwane przez górników nie były zadowalające bo jest to po 20 kolejkach 15 pozycja w tabeli z bilansem 4-6-10.

Plus jesieni : moim zdaniem jednym z najlepszych piłkarzy jesieni Górnika można uznać Bartosza Śpiączke, już tłumacze dlaczego.Według mnie jest on charakterologicznym odzwierciedleniem całej drużyny jaką zapewne chcieliby oglądać kibice. Ma on duże serducho do gry, zawsze walczy o każdy metr boiska, mimo że pewnego poziomu nie przeskoczy to dzięki cechom charakteru potrafi się utrzymać na niezłym poziomie Ekstraklasy. Wystąpił on w 18 meczach we wszystkich rozgrywkach , jednak tylko w 4(!!!) zagrał w podstawowym składzie, nie przeszkodziło mu to w zdobyciu 4 bramkach oraz przy 2 asystować kolegom. Jeśli jego koledzy byliby na tym samym poziomie ambicjo co Śpiączka wydaję mi się, że Górnik były o wiele wyżej w tabeli. Z tego powodu zatrudniono Franciszka Smudę, który warsztat może i ma na niskim poziomie ale motywować potrafi, co pokazał już nie raz w swojej przygodzie trenerskiej.

Minus jesieni : letnie transfery, żaden z pozyskanych zawodników w przerwie między sezonami nie pomógł drużynie. Vojo Ubiparip spędził na  boisku 441 minut, co przełożyło się na 1 bramkę w Ekstraklasie, a jest on napastnikiem. Jeszcze gorzej pod tym względem prezentuje się prezentuje się defensywny pomocnik Dragomir Vukobratović , który wystąpił w 6 meczach, i nie zaprezentował w nich nic ciekawego. Nika Dzalamidze został sprowadzony w środku rundy z myślą o wzmocnieniu drużyny dopiero jesienią. Jedynie w miarę na przyszłość rokuje Javier Hernandez, zdobył on tylko 2 bramki jednak w porównaniu do Ubiparipa prezentował się o wiele lepiej. Oprócz tego solidnym wzmocnieniem okazał się stoper Gerson, problem w tym, że jest on tylko wypożyczony z Gdańska po to, żeby odbudował się po kontuzji, którą przeszedł. Tym większe wyzwanie czeka Franciszka Smudę na wiosnę.

Ogólne wrażenie : szału nie ma, drużyna gra nie na swoim stadionie, bo za taki nie można uznać obiekt w Lublinie, praktycznie każdy mecz jest dla nich wyjazdowym. Działacze powinni pójść po rozum do głowy i wrócić tam gdzie miejsce drużyny czyli do Łęcznej. Być może gdy łęcznianie wrócą do domu, przy pomocy Smudy wrócą do normalnej dyspozycji i będą w stanie powalczyć o utrzymanie.

Prognoza na wiosnę : moim okiem  Górnik skończy sezon na miejscu 14-16 jest to dla mnie jeden z poważniejszych kandydatów do spadku.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Ruch Chorzów po jesieni 2016/2017

Przed wami pierwsze podsumowanie klubu po rundzie jesiennej bieżącego sezonu. Pod lupę biorę Ruch Chorzów , klub niewątpliwie zasłużony dla polskiej piłki, jakby nie było jest to czternastokrotny mistrz Polski z tym, że ostatni tytuł zdobył on w sezonie 1988/1989. Jak odległe są to czasy może świadczyć fakt, że ligi wówczas spadałby zespoły takie jak Szombierki Bytom oraz Górnik Wałbrzych, a większości z was pewnie w tym czasie nie było na świecie. Jednak przez te kilkadziesiąt lat klubem szargają ciągle jakieś kłopoty sportowe oraz finansowe. Dziś klub ten ma kilkadziesiąt milionów długów, a także marne perspektywy w obliczu kilku następnych lat. Jedyna nadzieja w popularnym tam byłym selekcjonerze Waldemarze Fornaliku, który zawsze potrafił poukładać drużynę w spójną całość notując nierzadko wynik ponad stan.

Plus jesieni : niewątpliwie w chorzowskiej drużynie największym pozytywnym zaskoczeniem minionej rundy jest Jarosław Niezgoda. Młody napastnik wypożyczony z Legi Warszawa zdobył dla Ruchu 7 bramek, z czego często dawały one ważne punkty chorzowskiej ekipie jak w przypadku meczu z Wisłą Kraków w 20 kolejce gdzie jego bramka na 1-0 zapewniła czternastokrotnym mistrzom Polski  jakże ważne 3 punkty. Ostatnio były głosy, że Legia wobec straty Nikolica powinna przedwcześnie skrócić wypożyczenie Niezgody i wezwać go do Warszawy, jednak według mnie powinien on spokojnie dograć sezon w Ruchu, a następnie od nowego sezony walczyć o miejsce w składzie stołecznej ekipy. Z pewnością takie rozwiązanie ucieszyłoby też sympatyków drużyny ze Śląska.

Minus jesieni : dla mnie największym rozczarowaniem rundy w chorzowskiej drużynie jest Kamil Mazek. Młody skrzydłowy po obiecującym sezonie 2015/2016 w tej rundzie powinien pójść za ciosem, pokazać pełnie swojego potencjału. On z kolei popadł w marazm, zamiast błyskotliwego skrzydłowego obserwowaliśmy jeźdźca bez głowy który w 17 meczach Ekstraklasy  spędził na boisku ponad 1000 minut. W tym czasie zanotował on 0 goli oraz 0 asyst co jest kompromitującym wynikiem jak na skrzydłowego, o którym mówiło się w kontekście przejścia do warszawskiej Legi. Przed Mazkiem bardzo ważne pół roku w trakcie, którego albo powróci do formy, albo popadnie w całkowity marazm. Polska piłka widziała już takie przypadki niejednokrotnie, gdy po jednym błyskotliwym sezonie w następnym zawodnik był cieniem samego siebie i jechał wyłącznie na opinii "młodego zdolnego". Oby taki los nie spotkał Kamila czego serdecznie mu życzę, czasu coraz mniej ponieważ w tym roku stuknie mu już 23 rok życia. Najwyższa pora się obudzić panie Mazek !

Ogólne wrażenie : ciężko jest jednoznacznie oceniać Ruch po jesieni, ponieważ sportowo to ekipa z potencjałem na spokojne utrzymanie się. Jednak szefostwo klubu nie pomaga zawodnikom, przez co Komisja Ligi nałożyła na drużynę karę -4 punktów za nieuwzględnienie w dokumentacji licencyjnej udziału fundacji, która dodatkowo płaciła zawodnikom. Należy pamiętać, że i bez tego chorzowska ekipa miała problemy w wcześniejszych latach jeśli chodzi o licencje. Ogólnie drużyna w swoich szeregach ma obiecująco młodzież na czele z Lipskim, która wspierana jest przez weteranów (Surma) . Nadzieją dla chorzowskich kibiców jest to, że po raz kolejny Waldek King jak nazywają Fornalika w Chorzowie poukłada te klocki i ich ukochany zespół po raz kolejny wywinie się od degradacji. Biorąc pod uwagę poziom sportowy myślę, że tą drużynę na to stać, ponieważ pokazuje ona o wiele więcej jakości w grze niż jej bezpośredni konkurenci w walce o utrzymanie, o których będzie w kolejnych podsumowaniach.

Prognoza na wiosnę : jeśli będzie miał decydować czynnik wyłącznie sportowy Ruch Chorzów według mnie zajmie miejsce 10-12, bez szans na awans do grupy mistrzowskiej.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach :) Pozdrawiam.

Rzut oka na kluby Ekstraklasy rundzie jesiennej 2016/2017

W tej serii będę oceniał  wszystkie kluby Ekstraklasy pozycja po pozycji. Zacznę od miejsca ostatniego, kończąc na pierwszym, oceny będę dokonywał w kilku kategoriach:
- plus jesieni : będzie to najjaśniejszy punkt drużyny, któremu drużyna  zawdzięcza najwięcej przez całą rundę jesienną, może to być najlepszy strzelec zespołu, zawodnik który wypracował największą liczbę bramek (punktacja kanadyjska), lub ktoś inny kto był bardzo ważnym punktem swojego zespołu.
- minus jesieni : osoba, która najbardziej rozczarowała podczas tej jesieni, bądź stała się sławna dzięki jakiejś niechlubnej akcji.
- ogólne wrażenie : będzie to moja obiektywna bądź subiektywna ocena tego co dany klub osiągnął podczas minionej rundy na podstawie czynników takich jak : oczekiwania przed sezonem , budżet etc.
- prognoza na wiosnę : tutaj skupie się na tym jak dana drużyna rokuje na przyszłość , postaram się również określić jej pozycje w tabeli po 37 kolejkach co jak wszyscy wiecie przy naszej przaśnej lidze jest cholernie trudne.

Życzę miłego czytania .

poniedziałek, 29 lutego 2016

Nowa ustawa w sprawie obcokrajowców w polskiej lidze

Ekstraklasa ,a limity . Czy to coś zmieni?

Jak wiadomo od rundy wiosennej sezonu 2015/2016 w życie weszła ustawa mająca na celu regulacje liczby obcokrajowców spoza Unii Europejskiej biegających po naszych boiskach. W skrócie brzmi to tak:W trakcie rundy wiosennej na boisku jednej drużyny Ektraklasy może przebywać maksymalnie jednocześnie trzech piłkarzy spoza Unii Europejskiej, natomiast w kadrze zespołu może być ich więcej. Od następnego sezonu na boisku jednej drużyny jednocześnie będzie mogło być na boisku  dwóch  piłkarzy spoza Unii Europejskiej , a w niższych ligach tylko jeden piłkarz. Jak tłumaczą władze związkowe dzięki tej ustawie w lidze prezesi klubów maja chętniej stawiać na Polaków. Według mnie ta zmiana nie wywoła oczekiwanych efektów z kilku powodów :
- kluby zamiast ściągać Latynosów, zaczną kupować jeszcze więcej Portugalczyków, Czechów, Słowaków itd.
- wymienione wyżej nacje "produkują" piłkarzy którzy chętniej przyjdą do polskiej ligi i są zwyczajnie tańsi niż nasi rodzimi , można to zauważyć na przykładzie Termalici Bruk-Bet Niecieczy gdzie zamiast polskich piłkarzy ściągnięto zagranicznych miedzy innymi ze względu na koszty zamiast Polaków ściągnięto : Ukraińca, Słowaka ,Słoweńca oraz Czarnogórca. Krzysztof Pilarz przyszedł wcześniej, nawet jeśli z tej listy odejmiemy graczy spoza UE wychodzi więcej ściągniętych obcokrajowców niż polaków. Przed runda jesienną było podobnie.
- przez wprowadzone restrykcje teoretycznie "popyt" na polaków ma wzrosnąć przez co cena ich kontraktów również i tu koło się zamyka.
Moim zdaniem regulacja na niewiele się zda , lepiej byłoby wprowadzić restrykcje dotyczące szkolenia młodych polskich piłkarzy. Dzięki temu kluby nie byłby zmuszone na sprowadzanie zagranicznych kopaczy, którzy rzadko podnoszą poziom bo miałyby pod dostatkiem swoich wychowanków którzy na pewno są tańsi w utrzymaniu a i oddadzą na boisku więcej serca za swój klub , w którym trenują od najmłodszych lat. Przy czym potrzebą jest pilnowanie klubów i egzekwowanie szkolenia , żeby nie było przy tym różnych przekrętów byleby ominąć przepisy jak jeszcze niedawno robiły Wisła Kraków lub Polonia Warszawa przez podpisywanie umów o szkolenie młodzieży z mniejszymi klubami.

sobota, 27 lutego 2016

Frekwencja na polskich stadionach.

Frekwencja w Ekstraklasie poważny problem.

Czy piłka nożna w naszym kraju to sport narodowy? Czy mamy w kraju wielu fanów futbolowych? Na oba te pytania wielu ludzi na pewno odpowiedziałoby twierdząco, jednak gdy popatrzymy na statystyki na temat wypełnienia stadionów drużyn ekstraklasowych można dojść do innych wniosków.

W rundzie jesiennej sezonu 2015/2016 największą średnią liczbę  widzów na stadionie miała Legia Warszawa (17 324), drugi był Lech Poznań (15 373). Natomiast procentowe wypełnienie tych stadionów wynosi odpowiednio : 55,7% i 36,94%. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że pojemność stadionu Legi wynosi 31 103, a stadionu Lecha 41 509. Mimo wszystko te liczby i tak są stosunkowo niskie przy liczbie ludności tych miast , albowiem stolice zamieszkuje obecnie około 1,7mln mieszkańców , natomiast stolicę  Wielkopolski około 545 tys. mieszkańców. Dlatego bardzo mnie śmieszą działania kibiców w takich miastach jak np. Chorzów, Szczecin i ich prośby o nowy stadion. Skoro w stolicy gdzie mieszka prawie 2 mln ludzi , Legia największy klub w Polsce nie potrafi co tydzień przyciągnąc 25 tys. ludzi na swoje mecze , to na pewno ta sztuka nie uda się w miastach pokroju Szczecina.

Jak można zauważyć w statystykach w poprzedniej rundzie ledwie 9 klubów zapełniało swój stadion w 50% ( Legia, Piast, Podbeskidzie, Ruch, Termalica, Cracovia, Łęczna, Zabrze, Białystok). Jednak od rundy wiosennej cały nowy stadion będzie do użytku w Zabrzu (24 tys. pojemności) i Bielsko-Białej- ( 15 tys. pojemności) więc pewnie i tam ta średnia spadnie. Najgorzej w Polsce z frekwencją  jest nie gdzie indziej niż we Wrocławiu gdzie jest obecnie największy stadion ekstraklasowy ( 42 tys. pojemności), a średnia liczba widzów na meczu to 7 716 co w procentach wynosi 18,04% . Problem ten jest w Wrocławiu od dawna i nic się z nim nie robi, natomiast jest pomysł aby mecze rozgrywać  na stadionie przy ul.Oporowskiej, który może pomieścić 8 tys kibiców. Według mnie nie jest to rozwiązanie.

Może patrząc na te statystyki warto byłoby posłużyć się modelem szwajcarskim ? Szwajcarzy po euro w swoim kraju ograniczyli liczbę miejsc na wielu stadionach, ponieważ wiedzieli, że nie są w stanie wypełnić swoich stadionów w takim stopniu, aby było to opłacalne w utrzymaniu. Warto byłoby to rozważyć szczególnie biorąc pod uwagę  nasze "kolosy" po ME 2012 .