Obserwatorzy

poniedziałek, 29 lutego 2016

Nowa ustawa w sprawie obcokrajowców w polskiej lidze

Ekstraklasa ,a limity . Czy to coś zmieni?

Jak wiadomo od rundy wiosennej sezonu 2015/2016 w życie weszła ustawa mająca na celu regulacje liczby obcokrajowców spoza Unii Europejskiej biegających po naszych boiskach. W skrócie brzmi to tak:W trakcie rundy wiosennej na boisku jednej drużyny Ektraklasy może przebywać maksymalnie jednocześnie trzech piłkarzy spoza Unii Europejskiej, natomiast w kadrze zespołu może być ich więcej. Od następnego sezonu na boisku jednej drużyny jednocześnie będzie mogło być na boisku  dwóch  piłkarzy spoza Unii Europejskiej , a w niższych ligach tylko jeden piłkarz. Jak tłumaczą władze związkowe dzięki tej ustawie w lidze prezesi klubów maja chętniej stawiać na Polaków. Według mnie ta zmiana nie wywoła oczekiwanych efektów z kilku powodów :
- kluby zamiast ściągać Latynosów, zaczną kupować jeszcze więcej Portugalczyków, Czechów, Słowaków itd.
- wymienione wyżej nacje "produkują" piłkarzy którzy chętniej przyjdą do polskiej ligi i są zwyczajnie tańsi niż nasi rodzimi , można to zauważyć na przykładzie Termalici Bruk-Bet Niecieczy gdzie zamiast polskich piłkarzy ściągnięto zagranicznych miedzy innymi ze względu na koszty zamiast Polaków ściągnięto : Ukraińca, Słowaka ,Słoweńca oraz Czarnogórca. Krzysztof Pilarz przyszedł wcześniej, nawet jeśli z tej listy odejmiemy graczy spoza UE wychodzi więcej ściągniętych obcokrajowców niż polaków. Przed runda jesienną było podobnie.
- przez wprowadzone restrykcje teoretycznie "popyt" na polaków ma wzrosnąć przez co cena ich kontraktów również i tu koło się zamyka.
Moim zdaniem regulacja na niewiele się zda , lepiej byłoby wprowadzić restrykcje dotyczące szkolenia młodych polskich piłkarzy. Dzięki temu kluby nie byłby zmuszone na sprowadzanie zagranicznych kopaczy, którzy rzadko podnoszą poziom bo miałyby pod dostatkiem swoich wychowanków którzy na pewno są tańsi w utrzymaniu a i oddadzą na boisku więcej serca za swój klub , w którym trenują od najmłodszych lat. Przy czym potrzebą jest pilnowanie klubów i egzekwowanie szkolenia , żeby nie było przy tym różnych przekrętów byleby ominąć przepisy jak jeszcze niedawno robiły Wisła Kraków lub Polonia Warszawa przez podpisywanie umów o szkolenie młodzieży z mniejszymi klubami.

sobota, 27 lutego 2016

Frekwencja na polskich stadionach.

Frekwencja w Ekstraklasie poważny problem.

Czy piłka nożna w naszym kraju to sport narodowy? Czy mamy w kraju wielu fanów futbolowych? Na oba te pytania wielu ludzi na pewno odpowiedziałoby twierdząco, jednak gdy popatrzymy na statystyki na temat wypełnienia stadionów drużyn ekstraklasowych można dojść do innych wniosków.

W rundzie jesiennej sezonu 2015/2016 największą średnią liczbę  widzów na stadionie miała Legia Warszawa (17 324), drugi był Lech Poznań (15 373). Natomiast procentowe wypełnienie tych stadionów wynosi odpowiednio : 55,7% i 36,94%. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że pojemność stadionu Legi wynosi 31 103, a stadionu Lecha 41 509. Mimo wszystko te liczby i tak są stosunkowo niskie przy liczbie ludności tych miast , albowiem stolice zamieszkuje obecnie około 1,7mln mieszkańców , natomiast stolicę  Wielkopolski około 545 tys. mieszkańców. Dlatego bardzo mnie śmieszą działania kibiców w takich miastach jak np. Chorzów, Szczecin i ich prośby o nowy stadion. Skoro w stolicy gdzie mieszka prawie 2 mln ludzi , Legia największy klub w Polsce nie potrafi co tydzień przyciągnąc 25 tys. ludzi na swoje mecze , to na pewno ta sztuka nie uda się w miastach pokroju Szczecina.

Jak można zauważyć w statystykach w poprzedniej rundzie ledwie 9 klubów zapełniało swój stadion w 50% ( Legia, Piast, Podbeskidzie, Ruch, Termalica, Cracovia, Łęczna, Zabrze, Białystok). Jednak od rundy wiosennej cały nowy stadion będzie do użytku w Zabrzu (24 tys. pojemności) i Bielsko-Białej- ( 15 tys. pojemności) więc pewnie i tam ta średnia spadnie. Najgorzej w Polsce z frekwencją  jest nie gdzie indziej niż we Wrocławiu gdzie jest obecnie największy stadion ekstraklasowy ( 42 tys. pojemności), a średnia liczba widzów na meczu to 7 716 co w procentach wynosi 18,04% . Problem ten jest w Wrocławiu od dawna i nic się z nim nie robi, natomiast jest pomysł aby mecze rozgrywać  na stadionie przy ul.Oporowskiej, który może pomieścić 8 tys kibiców. Według mnie nie jest to rozwiązanie.

Może patrząc na te statystyki warto byłoby posłużyć się modelem szwajcarskim ? Szwajcarzy po euro w swoim kraju ograniczyli liczbę miejsc na wielu stadionach, ponieważ wiedzieli, że nie są w stanie wypełnić swoich stadionów w takim stopniu, aby było to opłacalne w utrzymaniu. Warto byłoby to rozważyć szczególnie biorąc pod uwagę  nasze "kolosy" po ME 2012 .

Wzmocnienie last minute Legi Warszawa

W ostatnich kilkudziesięciu godzinach w polskich mediach gruchnęła wiadomość o nowym nabytku Legi Warszawa bułgarskim skrzydłowym Mihaile Aleksandrovie. Ten 26 letni były piłkarz mistrza Bułgarii Łudogorca Razgrad przyszedł do 10-krotnego mistrza Polski za około 120 tys. euro. Legia wygrała licytacje z białoruskim Dinamo Mińsk. Zastanawiająca jest sytuacja, w której znalazł się przez ostatnie pół roku w swoim klubie. Mianowicie w tym sezonie wystąpił on jedynie w 3 meczach ligowych swojej drużyny i to nie ze względu na formę sportową, a fakt że nie zgodził się na przedłużenie kontraktu który wygasa 30.06.2016. Warto zwrócić uwagę, że piłkarz ten grał w Lidze Mistrzów gdy jego zespół się tam zakwalifikował, rozegrał on pełne mecze m.in przeciwko Realowi Madryt.

Czy w takiej sytuacji można mówić o wzmocnieniu?
Według mnie jest to średniej klasy piłkarz, wystarczy popatrzeć na jego statystyki z poprzednich sezonów. W żadnym sezonie nie przekraczał on 5 goli i 3 asyst, a ma on już 26 lat. W wieku juniorskim był w Borussi Dortmund jednak tam się nie przebił i wrócił do ojczyzny. Biorąc pod uwagę wcześniejsze opcje transferowe Legi (Grosicki, Eduardo) Bułgar wypada na ich tle blado. W mojej opinii jest to piłkarz, który po prostu polskiej ligi nie zawojuje, nie jest on w rytmie meczowym, grał w słabszej lidze niż polska, bo taką jest bułgarska. Można dywagować czy grał w lepszej czy gorszej drużynie, ale w mojej opinii mimo wszystko mistrz Bułgarii jest lepszą drużyna niż wicemistrz Polski, przez chociażby awans do LM i niesamowite pieniądze dzięki grze w europejskiej elicie. Bardzo możliwą opcją podczas pobytu Aleksandrova w Polsce jest casus Trickovskiego. On miał nawet moim zdaniem lepsze CV od Bułgara, a w naszym kraju niczego nie zdziałał i w przerwie między rundami odszedł na Cypr.

Podsumowując Legia ściągnęła do siebie średniego formatu piłkarza, który zapewne był na szarym końcu piłkarzy, których Legia miała zamiar ściągnąć do klubu w przerwie zimowej, dlatego nikt nie będzie miał wobec niego dużych wymagań. Jednak dzięki temu może akurat pokaże on pełnie umiejętności i dojdzie do poziomu, którego wcześniej nie prezentował. O tym wszystkim dopiero się przekonamy. :)