Obserwatorzy

sobota, 27 lutego 2016

Frekwencja na polskich stadionach.

Frekwencja w Ekstraklasie poważny problem.

Czy piłka nożna w naszym kraju to sport narodowy? Czy mamy w kraju wielu fanów futbolowych? Na oba te pytania wielu ludzi na pewno odpowiedziałoby twierdząco, jednak gdy popatrzymy na statystyki na temat wypełnienia stadionów drużyn ekstraklasowych można dojść do innych wniosków.

W rundzie jesiennej sezonu 2015/2016 największą średnią liczbę  widzów na stadionie miała Legia Warszawa (17 324), drugi był Lech Poznań (15 373). Natomiast procentowe wypełnienie tych stadionów wynosi odpowiednio : 55,7% i 36,94%. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że pojemność stadionu Legi wynosi 31 103, a stadionu Lecha 41 509. Mimo wszystko te liczby i tak są stosunkowo niskie przy liczbie ludności tych miast , albowiem stolice zamieszkuje obecnie około 1,7mln mieszkańców , natomiast stolicę  Wielkopolski około 545 tys. mieszkańców. Dlatego bardzo mnie śmieszą działania kibiców w takich miastach jak np. Chorzów, Szczecin i ich prośby o nowy stadion. Skoro w stolicy gdzie mieszka prawie 2 mln ludzi , Legia największy klub w Polsce nie potrafi co tydzień przyciągnąc 25 tys. ludzi na swoje mecze , to na pewno ta sztuka nie uda się w miastach pokroju Szczecina.

Jak można zauważyć w statystykach w poprzedniej rundzie ledwie 9 klubów zapełniało swój stadion w 50% ( Legia, Piast, Podbeskidzie, Ruch, Termalica, Cracovia, Łęczna, Zabrze, Białystok). Jednak od rundy wiosennej cały nowy stadion będzie do użytku w Zabrzu (24 tys. pojemności) i Bielsko-Białej- ( 15 tys. pojemności) więc pewnie i tam ta średnia spadnie. Najgorzej w Polsce z frekwencją  jest nie gdzie indziej niż we Wrocławiu gdzie jest obecnie największy stadion ekstraklasowy ( 42 tys. pojemności), a średnia liczba widzów na meczu to 7 716 co w procentach wynosi 18,04% . Problem ten jest w Wrocławiu od dawna i nic się z nim nie robi, natomiast jest pomysł aby mecze rozgrywać  na stadionie przy ul.Oporowskiej, który może pomieścić 8 tys kibiców. Według mnie nie jest to rozwiązanie.

Może patrząc na te statystyki warto byłoby posłużyć się modelem szwajcarskim ? Szwajcarzy po euro w swoim kraju ograniczyli liczbę miejsc na wielu stadionach, ponieważ wiedzieli, że nie są w stanie wypełnić swoich stadionów w takim stopniu, aby było to opłacalne w utrzymaniu. Warto byłoby to rozważyć szczególnie biorąc pod uwagę  nasze "kolosy" po ME 2012 .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz